mar 18 2005

Dwie drogi...


Komentarze: 1

Mam czasem wrażenie, że w moim życiu są w pewnym sesnie dwie drogi... Jedna- droga wiary, naznaczona Słowem, doświadczeniem Obecności, nadzieją.... I druga - droga zdeterminowana przez okoliczności, ludzi, wydarzenia... Czasem wydaje mi się, że szczęście (nie chodzi mi o przyjemne odczucia tylko) jest wtedy, kiedy uda się z tych dwóch dróg uczynić jedną........ karkołomne zadanie!

Powinienem zapisać choć kilka słów  o wtorkowym spotkaniu... Powinienem, ale chyba nie potrafię! Bo trudno zamknąć w słowach historie i teraźniejszość, marzenia i porażki, upadki i wzloty..... Przedziwine spotkanie. Z mojej strony - akt desperacji:-) Z Jego (z Ich) strony - pewnie akt życzliwości, miłosierdzia, trochę "folkrorystyczna ciekawostka"....... Ale zapewne się mylę! Szczególnie mówiąc o innych....

Było super. dawno nie działo się coś tak innego, a przecież bardzo normalnego.... Spotkanie po latach...

 

januszg : :
Joanna
19 marca 2005, 11:59
No cóż... nie zawsze udaje nam sie żyć w zgodzie z własnym Sumieniem czy jak wolisz z Wiarą, ale jezeli już tak się stanie - to dla takich chwil chociażby warto zyć!!!

Dodaj komentarz